Archiwa blogu

Friends of Orchha czyli rodzina zastępcza I 12 – 13.01.2012

Orchha: 12.01.2012 – 13.01.2012

Orchha to mała, malowniczo położona wioska, odwiedzana ze względu na spokojną, sielską atmosferę i liczne arabskie, dość zaniedbane pałace oraz świątynie.

Mieliśmy zarezerwowany nocleg u hinduskiej rodziny na obrzeżach Orchhy. Skorzystaliśmy z oferty organizacji „Friends of Orchha” skupiającej 5 rodzin, które odpłatnie użyczają gościny po takich cenach jak hostele. Część z tych pieniędzy idzie do kieszeni rodzin, a część  na rzecz organizacji, która stara się poprawić byt mieszkańców Orchhy m.in. poprzez budowę publicznych toalet.

Dużą zaletą takiego pobytu jest poznanie życia hinduskiej rodziny, szczególnie jeśli pomieszka się u nich dłużej (na co nie mogliśmy sobie pozwolić gdyż przez cyklon i zatrucie straciliśmy sporo dni) . Mieliśmy szczęście gdyż nasza rodzina w miarę porozumiewała się po angielsku – Pani domu była nauczycielką angielskiego, ale lepiej od niej mówiła ośmioletnia Minnie. Wspólnie z rodziną przygotowaliśmy i spożyliśmy kolację, śniadanie oraz wybraliśmy się na parogodzinną wycieczkę rowerową z ich dwiema uroczymi córkami. Jedzenie jest bardzo proste – główne składniki wszystkich posiłków to mąką, ryż, ziemniak i woda. W dniu wypłaty zajadają się kurczakami. Na śniadanie serwowana jest paratha (mączny placek smażony na oleju) nadziewany ziemniakiem, na obiad Thali (ryż, ziemniaki, sos i ewentualnie inne dodatki, jak warzywko czy od święta kurczak), a na kolację chapati (mączny placek smażony bez oleju).

Na północy Indii zimą jest chłodno. Rzadko stosowane są grzejniki czy farelki, a częściej paleniska. I tak oto w Orchhy mieliśmy przyjemność ogrzać się w izbie przy palenisku z suszonych kup, na którym zresztą podgrzewane było jedzenie. Krowie kupy są zbierane, suszone parę dni na ścianie budynku lub na murku i takie nadają się do opał. Palone nie wydzielają żadnego zapachu, więc nie przeszkadza to przy konsumpcji kolacji.