Archiwa blogu

Kamasutra w Khajuraho I 9 – 11.01.2012

KHAJURAHO: 09.01.2012 – 11.01.2012

Podróż nocnym pociągiem przebiegała między pryczą a toaletą. W tym dniu akurat nie było bezpośredniego pociągu do Khajuraho więc dojechaliśmy do miejscowości Mahoba, gdzie wzięliśmy lokalny autobus i już po 4 godzinach telepania byliśmy w Khajuraho.

W Khajuraho 2 dni zdychaliśmy odżywiając się tostami i wodą. Gdy zaraza przeszła, trzeciego dnia opuściliśmy nasze łoże by rikszą zwiedzić w ekspresowym tempie cały kilka kompleksów świątyń, słynnych z erotyzmu.

Kompleks przez wieki był porośnięty dżunglą, aż przez przypadek został odkryty przez brytyjskiego żołnierza w drugiej połowie XIX w. Był on podobno zszokowany mnogością skomplikowanych pozycji erotycznych, pokazujących akty seksualne nie tylko ludzi, ale też ludzi ze zwierzętami. Do dziś poza licznymi hipotezami, nie ma pewnego wyjaśnienia czemu świątynie są całe pokryte erotycznymi rzeźbami.

W kompleksie świątynnym poznaliśmy dwie Polki- panią przewodnik z Łodzi oraz dziewczynę po indologii pracującą w muzeum w Holandii. Biedaczka została zbombardowana przez naszą trójkę gradem pytań nt. Indii. Pytaliśmy się m.in. jak Hindusi postrzegają nas, turystów, czy też mają dla nas jakąś oddzielną kastę/klasyfikację. Odpowiedź brzmiała: nie, po prostu jesteśmy dla nich bankomatem. Oczywiście mówimy o miejscach turystycznych, bowiem klasa średnia niekoniecznie musi czuć tak wielką chęć poznania nas jak sprzedawcy pamiątek;)

Podczas naszej przedłużonej wizyty w Khajuraho poznaliśmy też pewnego Hindusa, managera lotniska, reprezentanta Brahmini, który został oddelegowany daleko od domu i mieszkał w naszym ośrodku pośrodku dżungli. Spędziliśmy 2 miłe wieczory, podczas których znacznie przybliżył nam kulturę i wierzenia ludności Indii.